Strona używa ciasteczek do przechowywania ustawień użytkownika, utrzymania sesji oraz ustawień kilku serwisów zewnętrznych, które świadczą dodatkowe usługi. Dlaczego Cię o tym informuję możesz przeczytać we wpisie o ciasteczkach. Korzystając z tej strony możesz zrezygnować z przechowywania całości lub części danych poprzez wybranie odpowiednich ustawień w swojej przeglądarce, możesz również po prostu zaakceptować fakt przechowywania ciasteczek i cieszyć się funkcjami, które bez ciasteczek nie będą działać prawidłowo.

Akceptuję ciasteczka.

Blog

Wiek śmieci

Dodano dnia 15 września 2014.

Kilka miesięcy temu żaliłem się na YT, które usuwa kawałki z playlist, Google i generalnie na syf, a w sumie szum informacyjny w sieci, aż w końcu dzisiaj, przypadkowo znalazłem rzeczony kawałek… na swoim dysku, na który od czasu do czasu wrzucam rzeczy, które wpadną mi w ucho.

Ku pamięci: Freeform FiveNo More Conversations

I chyba czas się rozejrzeć za jakąś ładną płytką CD, zripować i ładnie poukładać i odpowiednio otagować kolekcję we własnym zakresie niż liczyć na widzimisię tego czy tamtego dostawcy. Na pohybel chmurze!

Ale jedną rzecz wypróbowaną na YT sobie zostawię. Playlisty idealnie nadają się do grupowania muzyki, jednocześnie (przynajmniej dla mnie) jest to również dużo bardziej intuicyjna metoda wyszukiwania kawałków, które pamiętam szczątkowo, a bez problemów jestem w stanie odnaleźć po utworach sąsiadujących albo po samym fakcie, że wrzucałem to na tą, a nie inną playlistę. Z tego też powodu tak bardzo znienawidziłem YT i jeszcze bardziej Spootify – czasami można znaleźć naprawdę fajny feed z kawałkami, ale opcja śledzenia jest zdradziecka. To uczucie kiedy znika kawałek z playlisty… już wolę skrobanie po tablicy, skrzypienie steropianu i piasku na podłodze pod butami na raz niż samą myśl, że znów coś może mi się zapałętać i zginąć w odmętach bezkresnego chaosu. ;)

Dodaj komentarz (0).

Proste rozwiązania są najlepsze

Dodano dnia 14 września 2014.

Kilka miesięcy temu postanowiłem definitywnie skończyć z ciągłym przenoszeniem zestawu audio i transmitować dźwięk z komputera osobistego do tabletu lub ARM-owego mikrokomputera podłączonego do zestawu głośnikowego postawionego w drugim końcu pokoju.

Pierwszym pomysłem było wykorzystanie Pulseaudio, przez co zresztą straciłem cały weekend na próbie zmuszenia go do strumieniowania dźwięku z jednej maszyny na drugą. Ostatecznie i tak skończyło się na porzuceniu pomysłu ze względu na straszne lagi i przycinanie (albo WiFi ma za wąskie pasmo albo RPi jest za słabe aby pociągnąć transmisję z Pulseaudio, a dla Androida nie mogłem znaleźć żadnego działającego oprogramowania, które udostępniło by wyjście tabletu).

Dzisiaj powróciłem do tematu ale z okrojonymi wymaganiami, dzięki temu rozwiązałem problem w niecałe 2h przy pomocy Icecasta i serwera MPD.

Na pewno nie jest to rozwiązanie idealne (nie mogę transmitować dźwięku z filmów co było jednym z celów całego przedsięwzięcia1), ale do transmisji muzyki w obrębie mieszkania, jeśli ciągnięcie wszędzie kabli nie wchodzi w grę, jest to rozwiązanie wręcz idealne.

Icecast z quality ustawionym na 10 wymaga około 30kB/s przepustowości (Audacious wskazuje około 240kb/s) więc działa bez najmniejszego problemu po WiFi i bez jakiejś strasznej utraty jakości, można się pokusić nawet o strumieniowanie do innych pomieszczeń ale tutaj pojawia się drugi problem jakim jest synchronizacja całości. Można też użyć telefonu ze zwykłymi słuchawkami jako słuchawek bezprzewodowych – super sprawa. :)

Ale najważniejsze jest to, że w przeciwieństwie do beznadziejnie udokumentowanego Pulseaudio skonfigurowanie Iceasta w tandemie z MPD jest koszmarnie proste. Jedyny problem jaki napotkałem to dziwne zachowanie klienta Sonata2 i odnalezienie jakiegoś działającego ze strumieniem OGG odtwarzacza dla Androida3. I tak na dobrą sprawę pozostało już tylko kupić jakiś tani mikrokomputer, z lepszym wyjściem audio niż RPi aby nie blokować niepotrzebnie tabletu – marzy mi się tutaj Cubietruck lub BPi, który mógłby przy okazji pełnić dodatkowe funkcje.

1 Piękna sprawa oglądać film nawet z 13-calowego ekranu leżąc na kanapie, do tego ciesząc się soczystym dźwiękiem bez zbędnej plątaniny kabli i targania głośników specjalnie na tą okazję. ;)

2 Sonata odmawiała połączenia z serwerem MPD, ale po aktualizacji z 1.6.2.1 do 1.6.2.1-r1 problem magicznie się rozwiązał. ;)

3 Na razie korzystam z VLC ale z chęcią dowiem się o jakiejś innej sensownej aplikacji, która nie jest dedykowana do strumieniowania jednego konkretnego radia internetowego i potrafi obsłużyć strumień OGG.

Dodaj komentarz (3).

Zobacz inne wpisy:
« starsze «

Subskrypcje

Kategorie

Archiwum