Miałem trochę problemów z dostępem do konta na dhost.info, ale już jest z powrotem. Na stronę wywędrują wszystkie pliki i programy, ponieważ mam tam dość ładnie poustawiane podświetlanie składni oraz jeszcze dość sporo miejsca na pliki. Oczywiście galeria także pozostała nietknięta (w sumie działała przez cały czas, kto znał adres mógł swobodnie się do niej dostać).
Nie będę go zachwalał... bo po prostu nie ma za co. Fakt, że to jedna z pierwszych wersji, że może zawierać jeszcze wiele wad i niedoróbek. Ale po co w takim razie wystawiać to jako podstawową metodę instalacji? Nie dotykajcie tym dysków gdzie macie jakieś dane, na których wam zależy - właśnie jestem po stracie jednej partycji, w dodatku nieswojej...
Albo przynajmniej wykonajcie solidną kopie bezpieczeństwa.
Polecam Gentoo dla osób, które nie robią głupiej miny widząc output gcc podczas kompilacji, widzą co nie co i nie instalują Linuksa po raz pierwszy, ale na pewno nie polecam wam graficznej nakładki do "łatwej instalacji". Polecam instalację z podręcznikiem, nawet jeśli nie ma dokumentacji do aktualnego wydania (2006.1) to możesz skorzystać z wersji starszych.
Tak! Można to różnie nazywać, nadgorliwość, a może wybitne dążenie do zupełnej samodzielności prowadzi do tego, że chcąc nie chcąc zawsze coś muszę spartolić. Kilka zajęć temu z TCiM zrobiłem z kolegą licznik modulo 4 na bramkach NAND, żeby było ciekawiej były to moduły 7410 bo 7400 "bez usterek" było jak na lekarstwo, a wystarczyło tylko podłączyć gotowe przerzutniki typu D. Dzisiaj było jeszcze lepiej składaliśmy licznik synchroniczny zamiast błahego w budowie asynchronicznego, wynik taki, że zdążyliśmy złożyć jedynie dwa układy, zamiast czterech. Uwielbiam to uczucie błaźnienia się na zajęciach...
Ale z drugiej strony, ja po prostu nie lubię zawracać "tyłka" prowadzącym. Podają treść zadania to ja twardo się trzymam wytycznych... ![]()
W oczekiwaniu na nowe XFCE testuje sobie inne środowiska graficzne. Najpierw e16 i testowe e17, świetna sprawa, ładnie to wygląda, błyszczy się, kręci i mruga, ale to jednak nie dla mnie. Brak typowych elementów, od których wręcz się uzależniłem dyskwalifikuje całość niemal na starcie, nie mniej cieszę się, że to oprogramowanie nadal się rozwija, w przeciwieństwie do IceWM i Window Makera, które najwidoczniej "zamarzły" w miejscu.