Przyznam się bez bicia, że i na moim lapku, koniec końców zagościł (U\Xu)buntu. Czemu? Czas!
Od pewnego czasu doceniam, że mam chwilę wolnego i mogę ją poświęcić rozwojowi zainteresowań, a tymi z pewnością nie są ciągłe walki z konfliktami po aktualizacji systemu czy grzebanie przy konfiguracji, o czekaniu na koniec kompilacji nie wspomnę... Ale nie o marudzenie na Gentoo tu chodzi, bo z niego na pewno będę nadal korzystał na stacjonarnej skrzyni. To system, dzięki któremu sporo się nauczyłem i jest cholernie wygodny, ale chwilowo po prostu nie mam czasu na zabawę i pielęgnację systemów na dwóch komputerach. Zresztą trzeba zobaczyć co się pozmieniało w Ubuntu, bo wstyd gdy umie się poskładać i skonfigurować Gentoo, a gubi się w ponoć przyjaznej użytkownikowi dystrybucji. ![]()
PS. Już mi się coś nie podoba, jak znajdę tylko czas to przewalę wszystko z powrotem na Gentoo - ze$%#am się, a nie dam się! ![]()