Dnia wczorajszego, wraz ze swoją dziewczyną, miałem nieprzyjemność koczować kilka godzin na dworcu głównym PKP Poznań. Przez te kilka godzin mogliśmy sobie (prawie) na spokojnie podyskutować o kilku rzeczach, wyrazić oraz wysłuchać mniej lub bardziej kontrowersyjnych opinii.
Dlaczego nieprzyjemną i dlaczego prawie na spokojnie? Bo doszło do kilku przepychanek między ochroną budynku dworca a kilkoma osobami, zmuszonymi podobnie jak my spędzić dłuższą lub krótszą chwilę w oczekiwaniu na upragniony transport i opuszczenie tego miejsca.
Najpierw zaczęło się od wyproszenia bezdomnego — jestem w stanie zrozumieć. Pewnie dobrem nadrzędnym jest komfort klientów PKP, wszak nie każdemu burżujowi płacącemu za bilet klasy enterprise z Poznania do Szczecina uśmiecha się siedzieć 6 godzin w smrodzie (pomijając fakt, że często gorzej walą zaniedbane wagony).
Chwilę później jakaś starsza kobieta opieprzyła ochronę za brak przygotowania odpowiedniej ilości miejsc siedzących. Okej, okej, starsza kobieta niby zaczyna awanturę (niestety nie widziałem za dużo, po prosty krzyki niosły się po hali). A jak się okazuje ochrona krążyła i wypatrywała czy sobie przypadkiem ktoś nie siedzi lub leży na podłodze... no i padło na babcię, później na chłopaka z (chyba) ojcem siedzących na schodach, później na jakiegoś faceta, który krążył w tą i z powrotem i czasami gdzieś przycupnął, jakiegoś chłopaka, który czekał na ten sam pociąg co my... jakaś paranoja. Zamknięto część główną dworca głównego gdzie są dwie, lepiej przygotowane poczekalnie (tak pozatym kolejny złoty interes to wydzierżawienie większości powierzchni pod KFC i jakiś sklepik) i przegoniono wszystkich ludzi do zachodniej części. Nie pozwalają usiąść, a położenie się kończy się skwitowaniem, że to nie jest noclegownia...
Czas najwyższy kupić auto i kopnąć w tyłek spółki PKP póki jest jeszcze co kopać.
PS. Widzieliście plakat "Robi się. Ponad 70 dworców dla was."? Też mieliście ochotę podejść i dopisać "Pochwalcie się jak zrobicie!"?
PPS. A tak poza tym wycieczka do Poznania była całkiem udana. Nie zwiedziliśmy za dużo, ale spacer z dworca nad samą Maltę i dalej do zoo, to czysta przyjemność. Aż ma się ochotę wziąć tobołki pod pachę i przeprowadzić. 