blog.garaż.net

26 sierpień 2006

Dysk mnie boli...

Patrząc na moje poczynania - wydzierżawienie kawałka dysku i instalację WinXP, każdy znający mnie trochę dłużej, może z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że jestem albo chory albo wyjątkowo mi się nudzi - no cóż mieliby rację. Dawno nie widziałem bluescreena i nawet się troszkę za nim stęskniłem... :P

Nie o tym jednak chciałbym pisać. Zastanowiła mnie jedna rzecz - miejsce pożerane przez nasz kochaniutkie systemy operacyjne oraz pozostałe oprogramowanie. Ile tak na prawdę wart jest 1MB? Patrząc w menadżerze aplikacji (tam gdzie można odinstalować oprogramowanie) na ładne podsumowania ilości przestrzeni jaką zajmuję WinAMP, MobileEdit, Firefox i kilka innych doszedłem do wniosku, że nawet Linux ze swoją masą bibliotek, które stanowią czasami lwią część zależności wymaganych przez właściwe i użyteczne programy, nie wypada w cale tak źle, może czasami nawet lepiej (czasami - bo instalacja samego QT dla Kadu to czysta rozrzutność). Ile z tego tak naprawdę jest coś warte? Może macie gdzieś jeszcze nie tak stare 486, Pentium z pamięcią liczoną co najwyżej w dziesiątkach megabajtów a dyski w pojedynczych gigabajtach? Nie wiem jak Wy, ale ja coraz częściej czuję rozczarowanie instalując system, który połyka na śniadanie zasoby poczciwego blaszaka sprzed kilku lat. Czuję niedosyt kiedy goły system zajmujący 1,5GB to tylko system i kilka narzędzi. Że wysłużony EDIT, czy nawet bardzo funkcjonalny VIM śmiga na 386, a "notatnik" już niezbyt, bo wypasiony interfejs graficzny itd. Ale w gruncie rzeczy nie chodzi o sam fakt, wykorzystania grafiki, która wymusza większe zapotrzebowanie, ale o rozrzutność twórców, którzy nawet często nie przywiązują żadnej wagi do optymalizacji (pod różnymi względami). Przeraża mnie też fakt, potrzeby posiadania tysięcy bibliotek, do obsługi różnego rodzaju typów danych, mimo, że część z nich nie zasługuje nawet na wspomnienie... I tak patrząc na tego biednego XP, z którym za dużo nie mogę zrobić, chyba, że ktoś lubi pograć w karty, doszedłem do wniosku, że to tylko przypakowana paczka z "uchwytami" do masy często bezużytecznych funkcji. W kwestjach rozrywki również zdażają się podobne rzeczy - oczywiście mamy jeszcze studia, z ludźmi, którzy mają bardzo poważny bagaż doświadczenia i wiedzą jak wykorzystać potencjał niemal w 100% - i to dzięki nim rodzą się perełki (seria NFS, THPS, z tych, które dane było mi zagrać i widzę, że wymagania są adekwatne do prezentowanej treści) ale zdarzają się gnioty, które wymagają najnowszego sprzętu do płynnego działania, a nie są w stanie przebić dopracowanych produkcj z przed kilku-kilkunastu lat pod żadnym względem...

Ehh... nawet jak patrzę na swoje Gentoo to mnie coś bierze aby trochę przytemperować jego zachłanność na wszelkiego rodzaju zasoby...

Komentarze

  • swi3zy (2006-08-29 10:08:54): Hmm... święta prawda! NFS.. a czy ktoś jeszcze pamięta STUNTA :) Pozdrawiam wszystkich, którzy posiadają ciągle coś poniżej 300 Mhz !

Comments !