Dawno nie publikowałem zrzutów ekranu, bo i w sumie pulpit w ostatnim czasie się ustabilizował. Jakoś minęły te czasy, kiedy co chwilę zmieniałem menadżera okien, bo chyba znalazłem coś co zaspokaja moje potrzeby, a i wiem mniej więcej na co stać pozostałych członków wielkiej rodziny. Posmęcę za to może o programach jakie ostatnio zagościły na dysku, a jakie z niego wyfrunęły.
Ponieważ nie samą pracą człowiek żyję, a komputer przydaję się także w nieco mniej poważnym obszarze zastosowań. Więc ostatnimi czasy na ogień poszedł Counter Strike 1, ze względu na grywalność, pospolitość tego tytułu wśród miłośników rozrywki na sieci lokalnej naszego akademika oraz fakt doskonałej współpracy z Wine.
Wreszcie prawdziwa perełka jeśli chodzi o rozrywkę dla pingwina. Pamiętacie Chromium B.S.U.? Teraz możemy pograć w coś ciekawszego i bardziej efektownego! Może najpierw czym jest AstroMenace, w gruncie rzeczy to nadal prosta zręcznościówka podobna do tych, w które mogliśmy pograć przed kilkunastu laty na konsolach, kto pamięta choćby słynne Glaxian już powinien wiedzieć o co chodzi. Naszym celem będzie poprowadzenie ataku na siły wroga, do dyspozycji mamy kilka statków i masę części zamiennych, które kupujemy za pieniądze zdobyte podczas misji. Gra toczy się w pełnym trójwymiarze co dodatkowo utrudnia rozgrywkę (pewnym ułatwieniem jest np. auto naprowadzanie działek na cel, to wymaga jednak czasu...) i oprawiona jest znakomitą grafiką - naprawdę ciężko znaleźć coś na podobnym poziomie wśród gier oferowanych dla Linuksa.
Patrzę tak sobie na zrzuty sprzed kilku tygodni, jak XFCE 4.2 nie miało konkurencji na dysku lokalnym i aktualny pulpit...
Zobacz inne wpisy:
» nowsze »