Kluska to niepospolity zwierz futerkowy, umilający mi czas od ponad pół roku. Co prawda aby przekonać ją do wyjścia zazwyczaj trzeba przygotować coś smacznego ale odpłaca z nawiązką tym swoim spojrzeniem.
No i stało się, wreszcie na własnych, sieciowych śmieciach. Od dłuższego czasu planowałem przeniesienie wszystkiego pod własną domenę i organizacji bloga, strony z projektami, itd. w jednym miejscu. Na razie jest domena, przeniesiony blog, reszta w trakcie produkcji. 
Z dobre kilka lat temu odpuściłem sobie granie ze względu na przekonania i brak funduszy na legalne kopie oprogramowania (to jednak nie sprawiło, że jestem zwolennikiem Linuksa
). Od czasu do czasu szarpnąłem się na jakiś tytuł ale musiał być ku temu bardzo konkretny powód (CS bo często graliśmy po LAN-ie w czasie studiów, NFS MW bo uwielbiam serię — no może z pominięciem co niektórych części).
Ostatnio powoli zaczynam jednak nadrabiać zaległości. I w sumie nie jest to aż tak bolesne, wręcz przeciwnie, przyjemne z przyjemnym i pożytecznym (bądź co bądź to studiowanie referencji do pracy). Starsze tytuły dostępne teraz są dosłownie dla każdego — za 10-30zł można nabyć najlepsze tytuły z przed kilku lat, a w 100 zamykają się te nieco młodsze, które są nadal na topie.
Tak przy okazji poprawiam sobie samo ocenę jak patrzę na inne produkcje. Czasami sprawia sporo frajdy znalezienie błędu (o ile nie psuje to całej rozgrywki) lub rozkminianie w jaki sposób, ktoś implementował fizykę lub efekty. 
Tak więc czas wracać do grania. Tak poza tym notatka została naskrobana w czasie bez produktywnego gapienia się w monitor podczas instalacji Painkillera. ![]()
Lato za pasem, pierwsze moczenie zadka w jeziorze za nami...
Cholernie się cieszę, że pojechaliśmy z Marleną do mojej rodziny. Dwa dni spędzone nad jeziorem, woda, namiot, wędki... można trochę odpocząć w ciszy i spokoju. Jeszcze tylko muszę rozejrzeć się za rowerem, którego brakuje mi do pełni szczęścia — fajnie byłoby po pracy wyskoczyć nawet na chwilkę za miasto i przejechać kilka kilometrów. 
Od kilku dni jestem (nie)szczęśliwym posiadaczem własnego prawo jazdy. Trochę dziwnie się jeździ bez nadzoru — jak się człowiek zorientuje, że nie siedzi obok ktoś doświadczony, kto może w każdej chwili wcisnąć hamulec. ![]()
Zobacz inne wpisy:
« starsze «