Naszła mnie znów myśl o szlifowaniu swoich umiejętności i podnoszeniu ogólnej wydajności w pracy, po przeczytaniu artykułu Bądź jak komandos - odstaw myszkę. Oczywiście chodzi o porzucenie myszki na rzecz klawiatury, która z racji swojej budowy umożliwia wprowadzanie większej ilości (precyzyjnie określonej) informacji w tym samym czasie.
Tylko jest jedno małe ale... próbując używać nowego oprogramowania musimy nauczyć się korzystać z nowych skrótów klawiszowych. Ale na dłuższą metę warto. Nie wyobrażam sobie pracy np. z GIMP-em bez kilku podstawowych skrótów (chociażby kopiowanie, podnoszenie z warstwy, wybór narzędzi) — przez spory czas na MAC-u nie umiałem się odnaleźć i po prostu dostawałem białej gorączki musząc za każdym razem przechodzić przez rozbudowane menu.
Będąc jeszcze przez chwile przy produktach Apple, podoba mi się wykorzystanie skrótów zamiast klawiszy home/end, które w notebookach są zazwyczaj fatalnie ulokowany i co gorsze niemal na każdej klawiaturze inaczej... Ano i chyba czas zacząć korzystać z czegoś co jest bardziej nastawione na wejście tekstowe (EMACS, VIM?).
Czasami można się natknąć w sieci na coś, co jest w stanie do głębi poruszyć...
Last Day Dream [HD] from Chris Milk on Vimeo.
Tak naprawdę idealna jest tylko rzeczywistość, której doświadczamy codziennie.
Szukam utraconej przyjemności z programowania... za dużo ostatnio chyba stresu...
Nie jestem maniakiem jeśli chodzi o ciszę, najlepszego na świecie słuchu też nie mam. Ale wyłączenie kompa i puszczenie muzyki z grajka mp3, jest normalnie wybawieniem po kilkunastu godzinach szumienia. 
Zobacz inne wpisy:
« starsze «