Czyli krótki statystyki popularnych serwerów gier, dzięki Conky i Qstat.
Ostatnio nie siedzę już tyle w systemie (ostatnio = prawie rok), więc zmian na pulpicie brak. Te przyjdą najwcześniej wraz z nowym XFCE, ze względu na nieodpowiadające mi nadal GNOME i KDE — pierwsze ze względu na swego rodzaju hermetyczność, brak świeżości (wystarczy spojrzeć na plan rozwojowy), drugie ze względu na moje szczęście do trafiania na błędy i wrażenie brnięcia na siłę do przodu przez developerów (dostępne są trzy wersje, stara, jedna rozwojowa i jedna o nazwie kodowej „change” — najwyraźniej trafiłem z poglądami). Czyli dwie skrajności. Choć jeśli jest inaczej to z chęcią przeczytam w komentarzach opinie bardziej obeznanych, bo przyznam się szczerze, że nie oczekuję już z zapartym tchem kolejnych wydań.
Lekko odchodząc od tematu, nie taki tani sprzęt zły jak go malują. A4tech daję radę, sprzęt z niższej półki może trzeszczy i skrzypi, ale przynajmniej taka klawiatura jak dostanie trochę brudu, nie uniemożliwia korzystania z klawiszy, a myszkę za „dychę” wymieniłem nie z powodu padu, a raczej własnej wygody i ciągoty do nowości. No i jeszcze webkamerka, pieniążki nieduże, a obraz zadowalający, tym bardziej na tle innych. ![]()
Jeśli ktoś ma problemy z uśpieniem na komputerze wyposażonym w zintegrowaną kartę graficzną firmy Intel (dokładnie 830M) może skorzystać z tego opisu.
Tym razem o mało używanych rzeczach ale dodających trochę estetyki, mianowicie wyłączaniu prawa wykonania na systemach plików bez możliwości ustawiania uprawnień w stylu Uniksa.
Co w tym estetycznego? Sam nie wiem, może to moje zboczenie, ale warto dobrze to ustawić ze względu chociażby na część oprogramowania, które w pierwszej kolejności patrzy na flagę wykonywalności, a nie rozszerzenie przy rozpoznawaniu typów plików, skutecznie blokując domyślnie skojarzone akcje.
Przyznam się bez bicia, że i na moim lapku, koniec końców zagościł (U\Xu)buntu. Czemu? Czas!
Od pewnego czasu doceniam, że mam chwilę wolnego i mogę ją poświęcić rozwojowi zainteresowań, a tymi z pewnością nie są ciągłe walki z konfliktami po aktualizacji systemu czy grzebanie przy konfiguracji, o czekaniu na koniec kompilacji nie wspomnę... Ale nie o marudzenie na Gentoo tu chodzi, bo z niego na pewno będę nadal korzystał na stacjonarnej skrzyni. To system, dzięki któremu sporo się nauczyłem i jest cholernie wygodny, ale chwilowo po prostu nie mam czasu na zabawę i pielęgnację systemów na dwóch komputerach. Zresztą trzeba zobaczyć co się pozmieniało w Ubuntu, bo wstyd gdy umie się poskładać i skonfigurować Gentoo, a gubi się w ponoć przyjaznej użytkownikowi dystrybucji. ![]()
PS. Już mi się coś nie podoba, jak znajdę tylko czas to przewalę wszystko z powrotem na Gentoo - ze$%#am się, a nie dam się! ![]()