blog.garaż.net

16 październik 2016

Klawiatura

Po ponad dwóch latach od impulsu jakim był stopniowy pad wysłużonej klawiatury, roczarowaniu i małych eksperymentach z kilkoma różnymi produktami, mogę stwierdzić, że jestem umiarkowanym entuzjastą klawiatur mechanicznych. :)

Klawiatura Quickfire Rapid-I

Zanim przejdę dalej muszę stwierdzić jedną rzecz – nie ma produktów idealnych. Jak na razie każda klawiatura, którą posiadałem lub posiadam ma jakieś wady. Klawiatury mechaniczne także nie są ich pozbawione, a wybór tej najlepszej zawsze będzie subiektywny i wypadkową cech jakie akurat „my” sobie cenimy. Dla mnie bardzo istotną rzeczą jest układ fizyczny i płynność przełączników. Cenię sobie brak udziwnień i układ ANSI, do którego po prostu jestem przyzwyczajony. Okazało się także, że po początkowej miłości i wielu latach spędzonych z klawiaturami o niskim skoku, płaskim profilu nie mam specjalnej awersji do wysokiego skoku i ergonomicznego profilu klawiszy. Nie będę także ukrywał, że dałem się skusić obietnicą dużo większej trwałości, bo nie ma nic gorszego niż w dzień oddania produktu lub ukończenia sprintu mieć problemy techniczne z niezbędnym do pracy sprzętem.

Sprzęt

Membranowe

Zanim przejdę do klawiatur mechanicznych chcę opisać kilka zwykłych klawiatur membranowych na jakich pracowałem. Przy okazji wyszło na to, że jest to całkiem dobry przekrój i materiał na porównanie bo znajdują się wśród nich także produkty z wyższej półki.

Logitech Ultra Flat X Premium

Model, za którym tęskniłem i jest dla mnie referencją. Relatywnie tania, solidna, wygodna, aktualnie nieprodukowana i tym samym niedostępna klawiatura. Główny atut to mechanizm nożycowy, który świetnie sobie radzi ze stabilizacją dłuższych klawiszy – rozwiązuje problem zakleszczenia przy nierównym nacisku. Bardzo trwałe nadruki, długa żywotność membrany przy dobrym traktowaniu1. Poza kilkoma dodatkowymi klawiszami multimedialnym brak wodotrysków. Klasyczny układ. Bez szaleństw ale dla wielu, w tym i dla mnie, stał się modelem kultowym, podobnie jak dla innych słynny Model M od IBM.

Logitech K360

Zakupiona na gwałt, na szybko po innym nieudanym zakupie. Relatywnie tania klawiatura, zwykła membrana do tego bez mechanizmu nożycowego, da się żyć ale nie jest to coś na czym chciałbym pracować na co dzień. Z plusów moduł Unifying i możliwość używania kilku urządzeń na jednym adapterze oraz długa żywotność na bateriach. Problemem jest znalezienie modelu z układem ANSI – niestety to problem większości jeśli nie wszystkich dostępnych produktów firmy Logitech na naszym rynku. Niestety firma nie informuje o układzie na pudełku, ba, często zdjęcie na pudełku i w materiałach marketingowych pochodzi z wersji z układem ANSI, a w środku loteria, na co zdążyłem wylać już swoje żale we wcześniejszym wpisie. Aktualnie leży i się kurzy jako klawiatura zapasowa, przydatna np. do Raspberry Pi ze względu na mały pobór energii odbiornika.

Microsoft Ergonomic Sculpt

Nie byłbym sobą gdybym nie spróbował. Oprócz klawiszy specjalnych i przełącznika zmieniającego mapowanie tych klawiszy na multimedialne nie mam większych zastrzeżeń – gorsze przełączniki dla klawiszy i do tego fizyczny pstryczek do zmiany mapowania zamiast normalnego klawisza fn. Ergonomiczny układ wymaga przyzwyczajenia ale jest wygodny, podstawka podnosząca przód klawiatury wydawała mi się początkowo dziwactwem ale naprawdę poprawia komfort pracy i ułożenie dłoni. Do tego główna klawiatura ma kompaktowe rozmiar, część numeryczna została wydzielona jako osobne urządzenie, co umożliwia jej umieszczenie tam gdzie będzie nam wygodniej z niej korzystać (albo tam gdzie nie będzie zawadzać ;)). Całość uzupełnia naprawdę spora myszka, którą wreszcie wygodnie się trzyma – mogła by być jeszcze większa ale… to i tak największy osobnik jakiego używałem. Produkt idealny jeśli mamy porządne krzesło i biurko tak aby ustawić klawiaturę na odpowiedniej wysokości i móc skorzystać z podstawki. Ciekawe jestem tylko jak długo wytrzyma membrana, znalazłem kilka recenzji, w których autorzy narzekali na ten punkt. Klawiatura oczywiście korzysta z mechanizmu nożycowego i jest bezprzewodowa. Minusem może być brak możliwości wymiany odbiornika więc przy uszkodzeniu myszki, klawiatury lub co gorsze samego odbiornika nie możemy wymienić samego uszkodzonego podzespołu – na nieszczęście odbiornik jest dużo większy niż ten stosowany przez Logitecha, więc przenoszenie laptopa z podłączonym donglem może skończyć się tragicznie dla portu lub samego odbiornika.

Wszystkie te klawiatury są całkiem ok, jednak membrana w ciągu najbliższych 2-4 lat zacznie szwankować, to jest pewne. Problematyczne są też drobne zabrudzenia – każda klawiatura o niskim skoku, a szczególnie nożycowe nie lubią brudu. Nagromadzony kurz, okruszki lub rozlany sok i czeka nas żmudne czyszczenie albo dyskomfort pracy z przyciskami, które „nie łapią”.

Mechaniczne

Słowem wstępu zacznę od cech wspólnych. Większość z tych klawiatur jest budowana z myślą o graczach, a co za tym idzie możemy się spodziewać, w przeciwieństwie do większości klawiatur membranowych, lepszych rozwiązań eliminujących problem przesłaniania/zanikania klawiszy (ghosting). Problem generalnie polega na tym, że na klawiaturze można wcisnąć pewną ściśle określoną ilość klawiszy na raz, w najlepszym przypadku jest to z góry określona ilość niezależna od położenia (w najlepszych produktach równa ilości dostępnych klawiszy, oznaczana jako NKRO), w najgorszym po wciśnięciu dwóch losowych klawiszy klawiatura rozpozna tylko jeden z nich.

Wiele tańszych klawiatur nie radzi sobie z problemem w ogóle. Te ze średniej półki mają dobrze przemyślany układ i np. można wcisnąć cały wsad, klawisze modyfikujące i jeszcze kilka wybranych klawiszy. Te naprawdę porządne mają NKRO albo x-KRO (umożliwiające wciśniecie do x dowolnych klawiszy w tym samym czasie). Uprzedzając fakty, wszystkie klawiatury z NKRO, które widziałem udostępniają tą funkcję tylko pod Windowsem! Wszystkie klawiatury mechaniczne, które miałem okazję testować nie mają większych problemów z ghostingiem i umożliwiają wciśnięcie do 8 klawiszy w tym samym czasie pod kontrolą zarówno Windowsa, Macka jak i Linuksa.

W celu sprawdzenia własnej klawiatury polecam skorzystać np. z testu na stronie Keyboard Ghosting Demonstration.

Nawiązując do tematu czyszczenia poruszonego przy okazji klawiatur membranowych – mechaniczne w większości umożliwiają łatwy demontaż daszków2, a nawet domków przełączników co znacznie ułatwia czyszczenie w przypadku zalania czy zwykłego, rutynowego odkurzania. I tak jak demontaż i co gorsze późniejsze poskładanie do kupy klawiatury z mechanizmem nożycowym jest katorgą i wiąże się ze sporym ryzykiem wyłamania drobnych elementów, tak wymiana daszków w klawiaturach zgodnych z Cherry MX jest banalnie prosta, idzie szybko, sprawnie i jest mniej ryzykowna – no cóż, nie ma rzeczy niezniszczalnych więc nie będę kłamał, że nie ma żadnej szansy na uszkodzenie przełącznika, ale jak do tej pory nie zdarzyło mi się nawet lekko nadwyrężyć mocowania, za to mechanizm nożycowy nie raz…

Jest też jeden wspólny minus. Do klawiatury mechanicznej, ze względu na wysokość, koniecznie trzeba sprawić sobie podpórką pod nadgarstki lub kupić produkt w taką podpórkę wyposażony.

Cooler Master Quickfire Rapid-I

Klawiatura Quickfire Rapid-I

Mój pierwszy „mechanik”. Model wybrany w sposób przemyślany, celowo bez sekcji numerycznej – w poprzedniej klawiaturze wręcz idealnie było to widać po zalegającej warstwie kurzu. :) Rozmiar TKL pozwala oszczędzić całkiem sporo miejsca na biurku i zmniejszyć dystans jaki trzeba pokonywać sięgając po myszkę. Przyjemne w dotyku, lekko gumowane daszki2, przydatne podświetlenie. Niewątpliwą zaletą była dostępność tej klawiatury na polskim rynku. Niestety nie obyło się bez pierwszego rozczarowania – w produkcie za prawie pół kilo złotych po kilku miesiącach przestały świecić diody, do czasu odesłania na gwarancję nazbierało się ich prawie 10. Niestety z gwarancji nigdy nie wróciła, zamiast tego dostałem zwrot kasy, trzeba było więc szukać czegoś innego. Nie mniej i tak będę miło ją wspominał.

Vortex Pok3r

Klawiatura Pok3r przed i po zmianie daszków na niestandardowe

Podczas poszukiwań natknąłem się na kilka klawiatur o ekstremalnie kompaktowych rozmiarach i okrojonych układach. Minimalizm Happy Hacking jest wręcz urzekający, niestety cena samej klawiatury ($200-260 w zależności od użytych przełączników) a do tego koszt wysyłki (około $50 w większości zagranicznych sklepów, w których dostępny jest układ ANSI) była wartością nie do przełknięcia. Innym produktem, który mnie zaciekawił był Vortex Pok3r, niestety znów większość sklepów życzyła sobie dużych kwot za transport jednocześnie wyłączając gwarancję przy wysyłce do Polski. W końcu udało się trafić na stronę z zakupami grupowymi Massdrop (link afiliacyjny) gdzie można trafić ciekawe oferty w nieco niższych cenach i ze znośnymi cenami wysyłki (tego trzeba pilnować bo jednak różnie bywa i czasami można przepłacić).

Całkiem fajna klawiatura, niestety nie dla osób, które namiętnie używają strzałek. Do tego Vortex wypuścił aktualizację z nowym skrótem klawiszowym, który zmieniał zachowanie klawiszy fn, pn, controlshift w strzałki. Genialne rozwiązanie ale nie dla osób używających prawego klawisza alt do wprowadzania znaków specjalnych (alt+spacja zmieniało mapowanie i zdarzało mi się naprawdę często użyć tego przypadkowo podczas pisania tekstów po polsku). Niestety długo nie mogliśmy się doprosić o aktualizację, udostępnienie starszej wersji oprogramowania lub możliwość konfiguracji skrótu więc klawiatura poszła w odstawkę, aktualnie skrót klawiszowy został lekko zmieniony i nie powinien sprawiać większych problemów.

A tak poza to świetny produkt, który można znaleźć w przyzwoitej cenie – jak na produkt niszowy i mocno niestandardowy. Jedyne czego można od niej chcieć więcej to możliwość pełnego przemapowania z poziomu komputera – niestety wbudowana możliwość „programowania” ogranicza się do przypisania sekwencji klawiszy dostępnych na klawiaturze i do tego z kilkoma wyjątkami (np. nie można przypisać żadnej kombinacji do klawiszy pnfn). Gdyby dla kogoś stanowiło to problem to od pewnego czasu są dostępne inne klawiatury o identycznym rozmiarze, za to umożliwiające pełne przemapowanie z poziomu dedykowanej aplikacji lub wręcz ściągnięcie źródeł firmwaru z Githuba i poprawienie we własnym zakresie.

Qisan Magicforce 68

Najtańsza klawiatura mechaniczna z przełącznikami Cherry MX jaką udało mi się znaleźć. Ma wszystkie zalety klawiatur mechanicznych, niską cenę ale i kilka błędów w oprogramowaniu, które psują ogólne wrażenie. Producent zapomniał udokumentować np. skrót control+fn+esc, który zamiast wygenerować kombinację control+~ resetuje klawiaturę do ustawień fabrycznych oraz generalnie problemy ze skrótami które wymagają jednoczesnego wciśnięcia klawiszy controlfn. Dodatkowym minusem może być zamieniony miejscami prawy altfn ale z tym akurat poradziłem sobie dzięki lutownicy:

Zmiana miejscami klawisza alt i fn

Z tymi problemami da się jednak żyć, a użyciem mikrokontrolera, który teoretycznie da się przeprogramować daje szanse na aktualizację w przyszłości (o ile uda się skontaktować z producentem lub nakłonić Massdrop do wywarcia presji w tym kierunku).

Dla chcących zacząć przygodę z klawiaturą mechaniczną

Polecam zacząć od czegoś dostępnego w naszym kraju, a dodatkowo dla osób szukających czegoś kompaktowego, od TKL zamiast porywania się na produkty w rozmiarach 60% i mniejszych – korci ale naprawdę warto się zastanowić nad własnymi przyzwyczajeniami, ja się z lekkim bólem przyzwyczaiłem i nauczyłem korzystać z kombinacji ale IMO jest to dużo wolniejsze i mniej wygodne na dłuższą metę od dedykowanych klawiszy strzałek.

Popularne modele dużych producentów, dostępne w naszym kraju często mają atrakcyjniejszą cenę w stosunku do modeli niszowych i niestandardowych oraz pełną gwarancję na dobrze znanych zasadach (czyli dwa lata, możliwość zwrotu, itd.), koszt wysyłki nie będzie stanowił równowartości porządniej klawiatury membranowej, a i o fakturę będzie łatwiej… Minusem może być mniejszy wybór dostępnych przełączników – niestety trzeba uzbroić się w cierpliwość i często dopytywać sprzedawcy czy model posiada to czego chcemy.

Jeśli chodzi o przełączniki ciężko jednoznacznie stwierdzić co się komu spodoba. Osobiście preferuję brązowe Cherry MX. Niebieskie są bardzo ciekawe i mają niebywały urok (tak, mam, nie mogłem się oprzeć, nawet cały ten tekst powstał na klawiaturze wyposażonej w Cherry MX blue :)) ale jednak dla mnie są zdecydowanie za głośne, zwłaszcza jeśli muszę siedzieć wieczorem i przymierzam się do kupna kolejnej takiej samej klawiatury ale jednak z przełącznikami brązowymi.

Jeśli już jesteśmy przy Cherry MX. Generalnie przyjęło się, że niebieskie i zielone (clicky) są najlepsze do pisania. Brązowe i przezroczyste (tactile) są kompromisem dla ludzi, którzy również chcą w większości pisać ale mają również zamiar grać lub cenią sobie ciszę. Natomiast czerwone i czarne (linear) są dedykowane dla graczy (stąd też najczęściej na takie natkniemy się w naszym kraju). Jest jeszcze kilka innych typów z tej rodziny ale są mniej popularne (między innymi niedawno wprowadzone MX Speed czyli liniowe o obniżonym skoku, oraz Silence zaprojektowane z myślą o jeszcze cichszej pracy). Znając te trzy podstawowe typy możemy szukać odpowiedników wśród innych producentów.

Tester klawiszy

Dla niezdecydowanych polecam przejrzeć YT oraz zainwestować lub pożyczyć tester przełączników (jak na zdjęciu powyżej lub podobny). Niestety tester jest tylko nędzną namiastką, brzmi inaczej, czuć go pod palcami inaczej, niczego na nim nie napiszemy ale da ogólny ogląd na charakterystykę samych przełączników, reszta niestety wyjdzie w praniu, a tutaj każdy element ma spory wpływ na ogólne odczucia, od materiału, grubości i profilu daszków2, materiału obudowy, to czy jest lub nie ma płyty usztywniającej i z czego jest wykonana oraz zastosowane lub nie podkładki wygłuszające i skracające maksymalny skok klawiszy. W dodatku świat nie kończy się na Cherry MX – i tutaj niestety jedyne co mogę zrobić to odesłać do innych źródeł. Niestety nie korzystałem jeszcze z klawiatur z przełącznikami pojemnościowymi, jak i masą innych przełączników stosowanych przez różnych producentów.

Jeden z filmów pokazujących różnicę między przełącznikami:

I jeszcze jeden:

Nie znalazłem nic dla siebie…

Jest jeszcze jeden plusik przeważający za daniem szansy klawiaturze mechanicznej, a właściwie dwa.

Można kupić wszystkie elementy umożliwiające zbudowanie klawiatury według własnego projektu lub naprawę uszkodzonej. Sam kupiłem zestaw przełączników firmy Gateron i powoli projektuję płytkę, co mam nadzieję zaowocuje w niedalekiej przyszłości własną w pełni programowalną klawiaturą. Z drugiej strony można także znaleźć naprawdę bardzo dużo projektów DIY, na które dosyć regularnie organizowane są zakupy grupowe w serwisie Reddit lub Massdrop. Chyba najbardziej odjechanym projektem jaki do tej pory widziałem i pojawia się regularnie w „ofercie” jest Infinity ErgoDox, a z bardziej standardowych WhiteFox.

Przełączniki Gateron Brown

Więc jeśli czegoś nie znajdziesz (a jest w czym wybierać), możesz to zrobić sam lub przerobić jeden z wielu gotowych projektów i wykonać we własnym zakresie.

Podsumowanie

I na zakończenie, bo się tasiemiec zrobił…

Klawiatury mechaniczne teoretycznie są trwalsze i pierwsze skrzypce grają tutaj przełączniki, które są po prostu dobrze zaprojektowane i solidnie wykonane. Trzeba się naprawdę postarać aby uszkodzić je mechanicznie. Materiały, z których są wykonane także są dużo odporniejsze na starzenie co wiąże się również z tym, że zachowują oryginalną charakterystykę przez dużo dłuższy czas niż gumowe membrany. Często stosowane są także trwalsze materiały obudowy oraz stalowe lub aluminiowe płyty trzymające przełączniki co ogranicza naprężenia przekazywane na płytę z obwodami drukowanymi. Niestety problemy z trwałością mogą pojawić się w innych miejscach, jak choćby trwałością nadruków na klawiszach czy umierającymi diodami podświetlenia. Kwestię nadruków rozwiązuje nabycie klawiatury lub wymiana samych daszków na formowane i łączone z dwóch materiałów (symbole wtopione w daszek – Double-shot molding). W przypadku wypalenia się diod podświetlających po upływie gwarancji nie powinno być najmniejszego problemu z samodzielną wymianą – wystarczy trochę wprawy z lutownicą, co sam również przećwiczyłem podczas lekkiej modyfikacji mapowania klawiszy. ;)

I z wymienionych powyżej powodów oraz chęci zapoznania się z czymś innym, postanowiłem zainwestować w klawiaturę mechaniczną. Pierwsze dwie próby to mała wpadka, jedna producenta i jedna związana z moim nakręcenia się na minimalistyczne rozwiązania. Natomiast z ostatniego produktu, mimo kilku niedoróbek, jestem zadowolony. Tym samym klawiatury mechaniczne zagościły na dobre na moim biurku. Mam tylko nadzieję, że okażą się trwałe nie tylko w teorii, jak to rysują producenci oraz całe środowisko zwolenników i entuzjastów, ale i w praktyce, a na weryfikację niestety potrzebny jest jeszcze szmat czasu.

Więcej

  1. Powiązane tematycznie na moim blogu:
  2. Garść odnośników poszerzających wiedzę:

  1. Mocne uderzanie w klawisze może doprowadzić do szybszego uszkodzenia membrany, czyli kawałek gumy lub plastiku odpowiedzialnego za utrzymanie klawisza w pozycji górnej. Dlatego dla nerwusa lub gracza najlepszą opcją jest klawiatura mechaniczna z trwałymi sprężynkami oraz stykami, na które nie działa bezpośrednio siła pionowego docisku – nadal można taki przełącznik zniszczyć ale będzie to wymagało znacznie więcej czasu i siły, także upływ czasu będzie mniej odczuwalny ze względu na wolniejsze starzenie się stalowych sprężynek. 

  2. Nie mam pomysłu na dobre tłumaczenia słówka keycaps, a „klawisz” wydaje się zbyt ogólne. Może przyjmie się kapsel lub daszek (w końcu obudowa przełącznika to domek). ;) 

Comments !