blog.garaż.net

27 styczeń 2011

Koniec świata?

Ostatnie tygodnie są jakieś dziwne. Nie licząc dnia wczorajszego (26 stycznia roku Pańskiego 2011), gdzie główna droga łącząca obie części Szczecina była niemalże zupełnie nieprzejezdna, to ruch jest jakiś dziwnie mały -- zazwyczaj trzeba było odstać co najmniej 20 minut w korku. Czyżby naprawdę sporo ludzi postanowiło wybrać się na zaległy urlop przed końcem świata? ;)

Komentarze

  • Wild dog (2011-01-27 19:22:37):

    Może raczej sytuacja ekonomiczna kraju polepszyła się i ludzi stać na samochody i na paliwo.

  • SebaS86 (2011-01-27 19:25:20):

    Heh, chyba właśnie na odwrót - samochodów ubyło, korki mniejsze, więcej miejsca na parkingu przed pracą.

    Sytuacja ekonomiczna może się polepszyła, ale VAT-em państwo powoli nadrabia. ;)

  • hcz (2011-01-27 22:08:22):

    A mamy jakiś koniec świata zaplanowany w najbliższym czasie...?

    Swoją drogą nie dalej niż dziś rano dzieliłem się podobnymi przemyśleniami z małżonką. Mam wrażenie, że korki w Warszawie są w tym sezonie (sezony liczę od wakacji do wakacji) jakieś mniejsze.

  • SebaS86 (2011-01-27 22:16:33):

    Tak, nawet w lokalnym Głosie Szczecińskim ktoś się pofatygował i obszerny artykuł napisał. ;)

  • hcz (2011-01-27 22:27:02):

    Znaczy na temat tego końca świata?

    Mam sentyment do Głosu Szczecińskiego. Za małolata co sobota latałem rano do kiosku kupić ojcu Głos Szczeciński.

  • SebaS86 (2011-01-27 22:30:31):

    Tak, na ten temat. Jeden z artykułów (z zeszłego roku) można przeczytać on-line http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100516/SWIAT/182188597.

  • hcz (2011-01-27 22:34:42):

    Ale to dopiero za dwa lata. Niepotrzebnie podnosisz raban.

  • SebaS86 (2011-01-27 22:43:35):

    To tylko jedna z przepowiedni, jest jeszcze masa innych. Część z nich zapowiada początek apokalipsy na maj tego roku - żeby jeźdźcy zdążyli się wyrobić ze wszystkimi plagami. ;)

    Jeśli się spełni, naprawdę będę mógł powiedzieć, że żyję w ciekawych czasach. Człowiek jako zwierzak, który sam sobie robi krzywdę na siłę próbując się odizolować od przyrody i przenosząc coraz więcej rzeczy w wirtualną rzeczywistość - lub bardziej rzeczowo, sztuczną rzeczywistość. Wszędobylskie sztuczne żarcie, proteity, witaminy w pigułkach, korupcja, zachłanne korporacje, które ingerują w prywatne życie. No i na sam koniec wielki koniec, który może wcale nie jest takim złym rozwiązaniem? ;)

    Tymczasem trzeba potulnie złożyć głowę do snu, bo jutro czeka kolejny dzień pracy, kolejna sterta papierów do przejrzenia i materiałów do nauki, a w weekend kolejny egzamin.

  • hcz (2011-01-27 22:52:54):

    "Jeśli się spełni, naprawdę będę mógł powiedzieć, że żyję w ciekawych czasach."

    Zapewniam Cię, że w tej kwestii się rozczarujesz.

    "Człowiek jako zwierzak, który sam sobie robi krzywdę [...] No i na sam koniec wielki koniec, który może wcale nie jest takim złym rozwiązaniem?"

    Przeceniasz znaczenie naszego gatunku, podobnie jak jego występki.

  • SebaS86 (2011-01-27 23:10:24):

    Mam nadzieję, że się rozczaruje. Do końca (na pewno swojego) świata z chęcią poczekam jeszcze z 40-60 lat, przez ten czas można jeszcze masę ciekawych rzeczy zrobić - odchować dzieci, zobaczyć wnuki, dokonać czegoś większego, niż submit aplikacji do AppStore'a...

    A w jakim sensie i gdzie przeceniam? Osobiście uważam, że raczej jesteśmy podłym gatunkiem.

Comments !