blog.garaż.net

04 maj 2009

Licencja na rozjeżdżanie

Od kilku dni jestem (nie)szczęśliwym posiadaczem własnego prawo jazdy. Trochę dziwnie się jeździ bez nadzoru -- jak się człowiek zorientuje, że nie siedzi obok ktoś doświadczony, kto może w każdej chwili wcisnąć hamulec. ;)

Egzamin udało się zdać za pierwszym razem. Ciężko było uwierzyć, dlatego nie pisałem nic dopóki nie dostałem we własne ręce kawałka papieru z własnym imieniem, nazwiskiem, zdjęciem, opatrzonego napisem prawo jazdy. Swoją drogą trochę to dziwne, zdajesz i nie ma żadnego potwierdzenia. Dobrze, że chociaż wszystko jest nagrywane, to człowiek się mniej martwi.

Życzę innym osobom kończącym kurs i przystępującym do egzaminu opanowania, jak najmniejszej ilości nerwów i popełnionych błędów (każdemu się zdarza ;)).

**Dopisek

**

Natrafiłem na ciekawy artykuł na portalu gazeta.pl: Do przodu na wstecznym. Kilka ciekawych zdań na temat obecnego wyglądu szkolenia i egzaminu. Osobiście także popieram kilka stwierdzeń, które się tam pojawiły -- między innymi o dość krótki czasie na naukę (30h to naprawdę mało, sam wyjeździłem dodatkowe 8 przed egzaminem), czy zupełnie bezsensowne, niektóre pytania, pojawiające się w teście teoretycznym. No ale cóż żyjemy w Polsce, powoli przestają mnie dziwić różne rzeczy (wjeżdżasz na autostradę, a kilka metrów dalej widzisz ograniczenie prędkości, ronda spowalniające na obwodnicy -- dzięki czemu mamy piękne korki w Szczecinku, itd., itp.).

Comments !