blog.garaż.net

28 lipiec 2013

Mój pierwszy czytnik książek

Trochę zwlekałem z kupnem czytnika ebooków. Była to swego czasu nowinka technologiczna i całkiem fajny gadżet ale również przydatne urządzenie, które pozwoliłoby uniknąć niepotrzebnego drukowania dużej ilości materiałów. I tak na przymiarkach, obserwacjach, wyczekiwaniach na dopracowanie stosowanych rozwiązań, a być może pojawienie się przyzwoitych i tanich czytników z kolorowym epapierem lub chociaż czytników z większymi i gęstszymi ekranami upłynęły ponad dwa lata.

Później wahałem się między Onyksem Boox M92, Kindlem DX, a Kindlem Paperwhite. Ponieważ ten ostatni był przez dłuższy okres czasu niedostępny dla przeciętnego Polaka, a DX i M92 miał i ma jak na mój gust (i chyba nie tylko mój) zbyt wywindowane ceny, decyzja znów odwlekała się w czasie i tak aż do połowy tego miesiąca. Koniec, końców stanęło na Kindlu Paperwhite, zakupionego w Merlinie i decyzji tej nie żałuję.

Odczucia

Pierwsze co zrobiło na mnie wrażenie, to sposób obsługi urządzenia. Teoretycznie pod spodem siedzi Linux, a sam Kindle został też rozpoznany po zalogowaniu do FB jako Android, ale bez sensu szukać bardziej zaawansowanych opcji i wodotrysków. Wszystko co jest dostępne to lista książek, ustawienia urządzenia, aplikacje do czytania i przeglądarka internetowa. Wszystko ładnie zintegrowane i dopracowane tak aby jak najmniej męczące było dostanie się do książki i samo czytanie. W porównaniu z Onyksem M92, którego okazjonalnie wymacałem w jednym z większych marketów z elektroniką... w zasadzie nie ma czego porównywać. Kindle to urządzenie nastawione na czytanie książek (widać to nawet w instrukcji, która jest napisana rozwlekle a ma ledwie kilka stron), za to M92 to praktycznie tablet z epapierem, z wieloma dodatkowymi funkcjami (czytnik, przeglądarka, masa dodatkowych aplikacji, jakieś proste gry, o ile dobrze pamiętam dostępne jest nawet SDK).

Rzeczy, o które najbardziej się bałem, widoczne praktycznie na wszystkich zdjęciach czytników dostępnych w sieci, czyli refleksy i efekt „przebijania" poprzedniej strony są pomijalne. Podejrzewam, że każdy kto zatapia się w lekturze na czytniku zapomina, że ktokolwiek i kiedykolwiek wspomniał o ghostingu.

Co do zalet, które niesie nowe medium to kilka drobnostek takich jak, zakładki na tapnięcie, notatki, podświetlenia, żywe odnośniki, wyszukiwarka czy kolekcja kilkuset książek dostępnych zawsze pod ręką. Robienie notatek w zwykłej książce np. jadąc tramwajem do pracy czy szkoły jest co najmniej niewygodne, a tak wystarczy przeciągnąć palcem, wpisać tekst używając klawiatury dotykowej i już.

Największą zaletą jest chyba jednak to, że nie muszę dbać o wkładanie zakładki kiedy przerywam czytanie. A ponieważ często staram się produktywniej wykorzystywać czas spędzony w komunikacji miejskiej równie często miałem problem aby w pośpiechu odnaleźć ten mały kawałek papieru i wsadzić go na miejsce, albo niechcący zamknąć książkę by później musieć wertować w poszukiwaniu miejsca w jakim skończyłem. Teraz wystarczy zamknąć etui, a później otworzyć aby zawsze znaleźć się tam gdzie skończyłem.

I właśnie te drobnostki strasznie mi się podobają. Z jednej strony jest to urządzenie tylko do czytania, z drugiej spełnia swoje zadanie doskonale. Nie ma czegoś ekstra, czym mógłbym wyjaśnić sceptykom wyższość czytnika nad „uniwersalnym" tabletem (no może oprócz epapieru i długości pracy bez dostępu do gniazdka). Nie ma gier, nie można oglądać filmów, przeglądanie stron jest mniej wygodne (powolne odświeżanie), nie ma wbudowanego aparatu, a na Kindlu PW nie ma nawet odtwarzacza audio znanego z poprzednich wersji Kindla. Na szczęście Ci sami sceptycy również nie dostrzegą przewagi nawet najtańszego kompaktu, który zrobi lepsze zdjęcie w gorszych warunkach oświetlenia niż większość aparatów wbudowanych w smatfona czy tablet.

Wady samego urządzenia?

Osobiście irytuje mnie brak polskiej klawiatury. Brak spolszczenia mogę darować, ale notatki bez polskich znaków, czy brak możliwości posługiwania się znakami narodowymi w przeglądarce internetowej nie jest dla mnie drobnym brakiem.

Kolejne braki dotyczą obsługi PDF-ów. Da się czytać książki zbliżone w oryginale do A5, ale byłoby jeszcze lepiej gdyby dało się wyłączyć dodatkowy margines dodawany przez sam czytnik. Problemem okazało się także kilka PDF-ów, które po przełączeniu kilku kolejnych stron powodują pojawianie się komunikatu o braku wolnej pamięci RAM i w konsekwencji zamknięcie aplikacji -- mam jednak nadzieję, że jest to tylko problem z oprogramowaniem i zostanie opracowana poprawka.

Podsumowanie

Czyta się przyjemnie. Papier elektroniczny spełnia pokładane w nim nadzieje i niezależnie od tego jak dużo napakujemy książek, urządzenie zawsze waży tyle samo. ;)

Posłowie

Jedyny problem jaki widzę w czytnikach to ich cena i różnorodność jeśli chodzi o przyjemność używania (szybkość przewracania stron, otwierania książek z tego co udało mi się wyczytać potrafi się dość znacząco różnić i wręcz zniechęcać w innych dostępnych na rynku czytnikach, nie mniej w przypadku Kindla PW nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń). Z przyjemnością kupiłbym do kompletu większego Onyksa lub następce DX-a, jeśli by się pojawił, jako coś co leżałoby na biurku i umożliwiało czytanie PDF-ów o większych wymiarach, przeglądanie dokumentacji, ale nie w takiej cenie. Czytnik widziałbym jako coś mniej uniwersalnego, bez zbędnych wodotrysków, które niepotrzebnie podnoszą koszt całości.

Komentarze

  • lemiel (2013-07-30 09:21:13):

    Mam zwykłego Kindle, przeglądarki jeszcze nie odpaliłem, notatek nie robiłem.
    Tylko czytam i do tego jest rewelacyjny.

  • SebaS86 (2013-08-04 14:58:19):

    Też przez większość czasu czytam i urządzenie jest genialne, ale tych kilku opcji jednak czasami mi brakuje, głównie przy książkach technicznych i różnych dokumentach.

Comments !