blog.garaż.net

10 lipiec 2014

Pro-life

Tak sobie myślałem, że ruch pro-life jest spoko. Bronią życia, kosztem życia innej jednostki, której odbiera się prawo do decydowania o sobie – mają prawo myśleć tak a nie inaczej. Ale jednak mają jeden strasznie poważny problem w postaci in-vitro, który nijak mi nie pasuje ideowo.

Nawet jeśli część zarodków ginie to i tak koniec końców powstaje kolejne życie. Życie, które rozwija się w pełnoprawną, świadomą jednostkę. Ta kolejna jednostka jest warta poświęcenia kilku embrionów. W normalnym świecie dochodzi do poronienia, niezagnieżdżenia się zarodka, itd., itd. I nikt nie płacze nad każdą zmarnowaną komórką jajową czy miliardami plemników, które umarły bohaterską ...